Ryboezja

Kategorie: Wszystkie | ezja | gościnnie | imprezi | tautyzm
RSS
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Niedługo książka.
W Bibliotece Nocy Poetów ma być wydany niedługo już tom "tos gitar".
Więcej »

17:08, rybatory
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 marca 2009
PORA POEZJI w RYBNIKU
PORA POEZJI

11-13 marca 2008

 

11 marzec (środa):

 Dom Kultury Chwałowice: 

Godz. 10.00

PLEMIĘ MIKOŁOWIAN:

Maciej Melecki – Mikołów

Krzysztof Siwczyk – Gliwice

Paweł Targiel – Mikołów

Panel dyskusyjny dla uczniów liceów i studentów.

Prowadzenie: Robert Rybicki.

 

Godz. 17.00

PLEMIĘ KOBIET:

Joanna Mueller - Warszawa

Marta Podgórnik - Gliwice

Prowadzenie: Monika Glossowitz

  

12 marzec (czwartek):

 Jazz & Rock Pub „Paleta”: 

Godz.18.00

PLEMIĘ DEBIUTANTÓW:

Przemysław Owczarek - Łódź

Konrad Góra – Wrocław

Prowadzenie: Adam Grzelec

 

Godz.20.00

PLEMIĘ WIELKOPOLAN:

Mariusz Grzebalski - Koziegłowy

Maciej Gierszewski – Poznań

Prowadzenie: Maciej Malicki

  

13 marzec (piątek):

 Jazz & Rock Pub „Paleta”: 

Godz. 19.00

PLEMIĘ NADOLZIAN:

Petr Hruška - OstravaFranciszek Nastulczyk – Bielsko-Biała                                                                                      
15:23, rybatory
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lutego 2009
Dane z góry

rozszczepione przez pryzmat języka:

objawienia, puste przejaśnienia, zgrabne

zaznaczenia niewidzialnych

obecności. Dane z góry, bo mózg

na wierzchołku organizmu.

I gwiazdy podpowiadać orbity.

A jednak grawitacja kosmosu działa na mózg.

Odwróć się do mnie szkielecie ze średniowiecznej ryciny.

Wykopnij swą czaszkę do przodu, jak bramkarz.

Ci, co przechodzą za moimi plecami, akurat

gdy piszę, niech spierdalają. Niech

ich weźmie w ramiona zatęchła wilgoć.

Wściekłość jest jedyną moralnością,

która zostaje po rozsypaniu się ideałów

z epoki niedorozwiniętej etyki klas.

Norma zeschła jak stary chleb.

Widziałem parobków oświaty.

Widziałem ich od strony kibli.

Widzę język od strony kibli.

Te ściany przesiąknięte szczochami wyrostków.

Przez te ściany odczytuję smród danych z góry.

Dane z góry wykopuję do przodu, jak bramkarz.

Dziesięć szkieletów rozgrywa koronkową akcję.

Słońce zostało dośrodkowane, lecz bramka nie padła.

Dla urozmaicenia zastosujemy bramkę nocy.

Taki obraz dla rozświetlenia krajobrazu.

Krajobrazu, który został po zadymie cieni.

Przez bramkę nocy nie wolno nic wynosić.

Wiersze cisną się jak zwłoki w masowych grobach.

Zwłoki jak sardynki w puszkach za nieduże pieniądze.

Grawitacja wyciąga mnie z masowego grobu

i idę sobie, tak ot, jak lunatyk, w stronę kompa,

żeby napisać kolejny rozsypujący się wiersz,

o którym napiszą proch recenzji, podobny do chmury,

komuś przyjdzie wciągnąć ten proch do nosa,

komuś przyjdzie do głowy przeżegnać się

fioletową ręką i przewrócić się

do dołu z wapnem; w wielkim domu towarowym,

który uzyskał licencję Systemu, czuję się jak w masowym grobie.

Przez bramkę nie wolno wynosić rzeczy.

Proszę podać trafną definicje rzeczy, czy ona nas zadowoli?

Przepraszam za hałaśliwość klawiatury, nie możesz spać, kochanie?

Nie wiem, czy wypowiadam się w sposób poprawny.

Nie wiem, czy zachowuję się w sposób poprawny

(zachowanie zawsze miałem poprawne).

Głupio mi przyznawać się po raz kolejny.

Jestem ograniczony przez własny organizm.

Jestem ograniczony przez język, którym działam.

Działania są nieskuteczne. Działania są statyczne.

Z działań kikuty cyfr. Gałęzie cyfr.

Patyczki cyfr. Kutasy cyfr!

Dobrze, napiję się wody, usiądę i nie

będę już mówił o sobie, błędy naprawią się same, bo

włączę autokorektę zgodną z Systemem.

Ezra Pound wykreśli czterysta fraz i przewróci

się w grobie. Tylko żeby nie stracić równowagi.

Tylko żeby nie wypaść z drogi,

żeby nie wyrzuciło z orbity, wszystko, tylko

nie wypaść z kreski, żeby nie było autu,

utrzymać się na powierzchni siebie, patrzeć,

żeby tylko nie zniknąć w sobie, żeby

się nie pogrążyć w toni, nie odsunąć za

bardzo.

 Stop. Stop. Stop.

W rękach piłka. Najpierw piłka. Piłka.

Ludzie. Prześwietleni. Szkielety. Rozstawiają

się szkielety. Styl ofensywny szkieletów. Dynamiczny

bardzo styl ofensywny szkieletów; skrzydłowy.

Znam to, ale nie wiem, czy da się go wypraktykować.

Parę tysięcy takich szkieletów leży w ziemi i

nikt nie chce się przyznać. Ile tu w Wielkiej

Brytanii staruszków! Ile tu staruszków!

A u nas co?

 

Wszystko pod ziemią.

Nasze skarby pod ziemią.

Węgiel pod ziemią. Cynk pod ziemią.

Miedź pod ziemią. Siarka pod ziemią.

Ludzie pod ziemią.

Całymi rzędami.

Pod ziemią.

 

A my żywe trupy.

Które postradały język

ze zbyt wielkiego wysiłku

trzymania wszystkiego w ryzach.

 

Ultrafioletowe i podczerwienne pasma literatury

nie wystarczą już, ani prześwietlenia znaczeń.

 

Teraz objawia się słowny terroryzm:

 Heavy Mental.Heavy Mental.Heavy Mental.
14:44, rybatory
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 lutego 2009
Pierwszy wiersz z tomu "I-".
Sprostowanie. 

Na stole drży kwit opiewający

kwotę. Wisława Szymborska wali

rytmicznie głową o stół, zostawia

plamki potu, które szybko znikają.

 

Przeskoczmy nasze organizmy,

grozę organizmu w ogóle, a nawet

jego patafizyczne uwarunkowania.

Wyciekamy i parujemy we wszystkie

strony, które dano naszemu poznaniu;

zaznaczmy wektory, siłę i

pęd. Osobiście – siedzę i

piszę. Owszem, myślę,

ale co mi do tego?

 

Myśl zaciska organizm

jak obręcz beczkę. Przypadek

Szymborskiej, nawet jeśli

fikcyjny, nie jest odosobniony.

Wyobraźcie sobie bar, w którym

nagle wszyscy klienci, niezależnie

od tego, w jakim są stanie,

nagle zaczynają walić głowami

w stoły, zostawiając plamki potu,

które szybko znikają.

 

I z tego huku wyłania się

jasny, czysty głos żula,

który, zanim zaczął mówić,

przeżuwał własne dziąsła

jako zakąskę do cokilkugodzinnej

wstrząsającej dawki najtańszego jabłecznika.

No więc wszedł, zapytał i wyszedł.

 

Do moich tępych uszu docierał

miarowy, choć fałszywie brzmiący,

jak nieudane klaskanie przedszkolaków

na uroczystym przedstawieniu,

stukot walących łbów o stoły,

gdy próbowałem się

skoncentrować

na jednym słowie, które

docierało jakby z daleka, zza

morza,

krystaliczne, odcedzone z

obowiązków, bezwarunkowe,

nie do podzielenia na dziesiętne

i ułamki.

 

Chodziło mi o słowo: miłość.

  
19:17, rybatory , ezja
Link Dodaj komentarz »
Pierwszy wiersz ze "Stosu gitar".

Nitka

 

w labiryncie, spacerek w obłoczkach

oddechów czarnego byka, który zamiata

ogonem okruszki po ofierze z głębin

zasłoniętych pleksiglasem; śpiewnik

miał okładkę ze zlepionych odnóży

stawonogów. I co pomógł śpiewnik?

 

Nic nie pomógł śpiewnik. Litery

gryzły w usta i między zębami składały

pleśń do kupy, litą jak mur z betonu

bunkrów tłustych jak spieczony boczek.

Światło rzucało po eksplozjach fale

jak błąkający się eternit kruszejącej frazy.

 

Świniodup, czyli facet, który posuwa świnie,

wytacza taczkę zboża przed pustelnię, wysypuje

po nachyleniu migotliwą rzekę zboża, nad którą

pikują mewy i gawrony, które urywają się

z chmur skondensowanych w beton, w ceramikę

twarzy miśnieńskich strzelców doborowych.

 

Nitka się rwie z czapki, z kamienia, czas

zostawić czas w spokoju, może lepiej

zostawić czas samemu sobie, niech pląsa

jako pojęcie; a my, gdy się uwolnimy

spod ucisku czasu, bo czas, upływając,

uciska, rozprawimy się z logiką.

 

Logiko, w tej frazie trząś zadkiem.

Jedynym usprawiedliwieniem dla Ciebie

jest praktyka zastosowania w hierarchii

stada. Nie podskoczysz bioetyce. Logiko.

Jedynym, co Ci daje siłę, jest erystyka.

Logiko, jesteś dodatkiem do erystyki.

 

Czas wrócić do codziennych zajęć,

aby się przedrzeć do siebie. Rząd

pralek automatycznych w źrenicach

bębnów rozkwita obrotami. Między

mózgiem a centrum Galaktyki napręża

się nić, która, gdy się przerwie, zaśnie.

   
19:16, rybatory , ezja
Link Dodaj komentarz »
Oto Słowo Boże.

Wstałem, i nagle pomyślałem, że ruszamy z blogingiem.

 Na pewno będą wierszyki etyckie, no bo Ezja Pound (chodziło mu o jakiś grosz do kabzy).

 I potem był podwieczorek o pustym żołądku, wspomnienia kapy.

18:54, rybatory
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Luty 2009
Marzec 2009
Czerwiec 2009
O autorze
  • rybatory
Ostatnie wpisy
  • Niedługo książka.
  • PORA POEZJI w RYBNIKU
  • Dane z góry
  • Pierwszy wiersz z tomu "I-".
  • Pierwszy wiersz ze "Stosu ...
  • Oto Słowo Boże.
Zakładki:
Imprezii
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter!
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog